III Hubertus Kawaleryjski - Skrybicze 2007
Dodane przez admin dnia Październik 24 2007 22:25:37
III Hubertus Kawaleryjski – Skrybicze 2007
Tegoroczny hubertus w Skrybiczach był najwcześniejszą imprezą tego typu w naszym regionie. Odbył się 13 października, a więc aż trzy tygodnie przed kalendarzowym dniem św. Huberta, patrona wszystkich myśliwych, jeźdźców i koni. Termin był wybrany tak, aby nie kolidował z innymi gonitwami myśliwskimi w sąsiednich stajniach.
Nie było tym razem niespodzianek atmosferycznych (np. śniegu), a wręcz przeciwnie. Goście z Suwałk – polskiego bieguna północnego, przywieźli nam słoneczną pogodę.
Treść rozszerzona
III Hubertus Kawaleryjski – Skrybicze 2007
Tegoroczny hubertus w Skrybiczach był najwcześniejszą imprezą tego typu w naszym regionie. Odbył się 13 października, a więc aż trzy tygodnie przed kalendarzowym dniem św. Huberta, patrona wszystkich myśliwych, jeźdźców i koni. Termin był wybrany tak, aby nie kolidował z innymi gonitwami myśliwskimi w sąsiednich stajniach.
Nie było tym razem niespodzianek atmosferycznych (np. śniegu), a wręcz przeciwnie. Goście z Suwałk – polskiego bieguna północnego, przywieźli nam słoneczną pogodę.
Wszystko było zgodnie ze zwyczajem i regulaminem. Całością operacji kierował z konia master–Komendant. Zamiast sygnału do rozpoczęcia polowania z rogu myśliwskiego była komenda kawaleryjska trębacza. A zamiast prawdziwego lisa jeździec z lisią kitą przyszytą do ramienia.
Przestrzeni do ucieczki „lis” miał dużo, ale tylko trzy nory, do których mógł się schować. Jak się okazało wystarczyło to, żeby wyrównać szansę. W pogoni za lisem wzięło udział kilkunastu jeźdźców, w tym pięć amazonek. I to właśnie one okazały się najbardziej wytrwałe. Wyczekiwały momentu kiedy lis osłabnie i stanie się mniej prze-biegły i bardzie uległy. W efekcie lisią kitę zerwała Joanna Szadkowska z dalekich Suwałk – mistrzyni zimowego kamuflażu. Aby tradycji stało się zadość Asia musi w następnym roku przyjechać do naszej stajni, przypiąć lisią kitę do lewego ramienia i pokazać wszystkim, że na koniu jest nieosiągalna. Wszystko wskazuje na to, że kolejnym razem będziemy gonić całkiem ładnego lisa, a raczej lisicę. Na pewno będzie wielu chętnych do gonitwy. Pytanie tylko komu za rok podda się lis? Zobaczymy.
Pamiętajmy, że zwyczaj biegów myśliwskich św. Huberta przetrwał dzięki jednostkom kawalerii. W tym dniu tradycję tę mieliśmy okazję uszanować.